Pytanie to przewija się przez czaszki setek tysięcy studentów rocznie. Najwyższy czas rozwiać wszelkie wątpliwości.
Jeśli chodzi o studia, żałuję paru rzeczy. Na przykład mego pierwszego kierunku, zanim poszedłem na SGH. Potworek ten zwał się politologia. Wybierając go chyba nie zdawałem sobie sprawy z faktu, że z takim dyplomem będę mógł co najwyżej zmywać kible – a do tego przecież nie jest wymagany papier potwierdzający ukończenie wyższej uczelni.
Szkoda mi też czasu, jaki straciłem na wysłuchiwanie nieżyciowych pierdół na zajęciach oraz znoszenie humorów zakompleksionych i niedoruchanych pań z dziekanatu.
Najbardziej jednak żałuję, że nie pojechałem na Erasmus. Nie byłem, nie czuję się więc kompetentny do tego, by udzielić Wam jednoznacznej odpowiedzi na pytanie postawione w tytule niniejszego wpisu. Dlatego też oddaję pióro koledze z Białegostoku, który po powrocie do kraju zobowiązany był oddać sprawozdanie z pobytu w Portugalii.
Przed Wami oryginał pisma, jakie dostarczył do Biura ds. Współpracy Międzynarodowej.
Bez poprawek.
Bez cenzury (wygwiazdkowałem jedynie nazwisko).
Sprawozdanie z wymiany studenckiej Erasmus 2014
Do: Biuro ds. Współpracy Międzynarodowej International Relations Office
W życiu każdego faceta przychodzi kiedyś taki moment, kiedy zadaje sobie pytanie : Jestem jeszcze chłopcem, czy może już mężczyzną?
Mam 21 lat (niecałe) i mogę z czystym sumieniem odpowiedzieć, że tak, jestem już mężczyzną i nie chodzi mi tutaj o przeżycie pierwszej inicjacji seksualnej, po której niby chłopiec przemienia się w mężczyznę (gówno prawda). Chodzi o autentyczną świadomość własnej dojrzałości, którą ja, ***** ****** zdobyłem właśnie na Erasmusie o którym będzie mowa w tym tekście.
Przejdźmy do rzeczy. O wymianach studenckich słyszałem już dużo przed studiami, od zawsze było to jedno z moich większych, skrytych marzeń ale podświadomie brakowało mi odwagi, byłem pewien, że rodzice się nie zgodzą bla bla bla…
Stało się inaczej, pierwsze podejście okazało się klęską, zrezygnowałem w ostatnim momencie… dla dziewczyny (tak teraz wiem, że była to głupota), dlatego postanowiłem, że jeśli zaliczę semestr, choćby nie wiem co, polecę. Semestr zaliczyłem, przeszkodą znów była kobieta, tym razem z takim wyjątkiem, że bogatszy w nowe doświadczenia miałem to totalnie w dupie.
Trzeba być spójnym z samym sobą, a świadomość tego, że i pół roku mam w plecy i został mi tylko semestr letni, podczas gdy znajomi siedzieli tam już całą zimę dopychała przeszkodę głębiej ( przepraszam za niezbyt górnolotne porównanie, ale gdy piszę niniejszy tekst zegarek wskazuje 3:42).
Dobra chyba starczy tego wstępu… Kilka dni przed wylotem na głowie miałem jeszcze 2 poprawki, a myślami byłem już w Portugalii. Także możecie się domyślić z jakim skutkiem je zaliczyłem… Na szczęście tylko jeden warunek, semestr zaliczony, witaj przygodo !
Dokładniej o Erasmusie, jest to moja subiektywna ocena, jeśli ktoś się nie zgadza, kompletnie mnie to nie obchodzi.
Mit ‘Orgazmusa’ :
Nie oszukujmy się, większość ludzi tylko po to tam jedzie – impreza, impreza, alkohol, nocne życie, zaliczanie ( i nie mówię tu o przedmiotach), przypadkowy seks, czasem mniej przypadkowy, czasem bardziej, poznawanie nowych ludzi.
I mają rację.
Są tylko 2 mankamenty,
Numer 1 : Jeśli jesteś przegrańcem w Polsce, będziesz nim i na Erasmusie. Jeśli myślisz, że tam zaczniesz inne życie, będziesz mógł być inną osobą, lepszą – daruj sobie, wszystko z Ciebie wyjdzie.
Numer 2 : Jeśli jedziesz właśnie w celach wyżej wymienionych, koniecznie musisz być na semestrze zimowym, pełni on rolę totalnego ‘roz…’ , w sensie jest ‘grubo’ jak to się teraz mówi. Każdy się upija, każdy imprezuje, każdy z każdym… 😉 , jedna wielka integracja. Drugi semestr jest już spokojniejszy, ludzie łączą się w pary, uspokajają się, zwiedzają. Dzielą jakby na 2 ekipy: tą, która siedzi już pół roku i tą nową.
Było to trochę dziwne i głupie…
Język Angielski:
Jeśli chcesz doszkolić ten o to język, zapomnij o Półwyspie Iberyjskim i Włochach, są to kompletni idioci jeśli o to chodzi… Hiszpanie tworzą własne grupy, trzymają się tylko ze sobą i od czasu do czasu zaliczą jakąś Polkę. Włosi już lepiej, a Portugalczycy niezbyt interesują się Erasmusami. Tymi nacjami jestem totalnie rozczarowany.
Nauka:
Totalna masakra… Wszystkie zajęcia w języku Portugalskim, nauczyciele ledwo mówiący po angielsku albo w ogóle, także możecie się domyślić ile ECTSów przywiozłem … 18/30. Przed wyjazdem śmiałem się, jak można nie zaliczyć na Erasmusie, otóż w Coimbrze można, wymagają od Ciebie tak samo jak od ‘tubylców’ i do tego w swoim języku… Nadal czekam na transkrypt i nie wiem co z semestrem, brakuje mi 2 pkt ECTS i muszę liczyć na dobre serce koordynatora.
Odpowiedź prosta, jeśli chcesz szlifować język i się uczyć o Budownictwie, zapomnij o Coimbrze 😉
Coimbra jako miasto:
Jedno z piękniejszych miast Portugalii, górzysty teren, jeden z najstarszych uniwersytetów w Europie, rzeka ciągnąca się przez całe miasto, w środku kraju, łatwo można zrobić tripa po Portugalii, polecam wynająć samochód ale poza sezonem i korzystać z coach surfingów, tak robiłem i mega miło to wspominam. Miejsca konieczne do zwiedzenia : PORTO PORTO PORTO ! , Lagos, Peniche + wyspa Berlengas, Park Narodowy Geres, Góry w Covilhi, Viana de Castelo (dużo Polakow, tak jak i w Covilhi).
Dalej o Coimbrze. 3 duże kluby, kilka beforowych ‘pubów’ z parkietem, ogólnie kultura imprezowania przebiega następująco. Około północy zaczynasz się ogarniać, o 1 wychodzisz z domu, idziesz na Sevelhi, taka jakby stara dzielnica, tam wszyscy studenci piją i się integrują, następnie udają się do któregoś z tych before clubów, a potem koło 3 następuje czas by udać się do właściwego klubu. Po 6 rano jest jeszcze taki after klub i tam impreza jest do 11 rano.
Hajs Hajs Hajs:
Coimbra jest bardzo, bardzo droga, średni koszt miesięczny za mieszkanie to 200 euro. Podkreślam średni, czyli trafiasz od 170 do 230 załóżmy, w zależności w jakich warunkach i jak daleko od centrum chcesz mieszkać.
Jeśli chodzi o mieszkanie polecam Castelo, taki jakby mini akademik dla Erasmusów z dużym ogrodem i living roomem na imprezy. Mega integracja z pozostałymi mieszkańcami i mieszkacie w samiutkim centrum minutkę od praca da republica, taki jakby rynek Kościuszki (w Białymstoku)
W sklepach to samo, średnio potrzeba 20 euro na jednorazowe zakupy żywieniowe, co starcza załóżmy na 3 dni ~. Do tego jakaś szama na mieście i oczywiście alkohol praktycznie każdej nocy.
Kobiety:
Moim zdaniem Portugalki są mega brzydkie, a do tego ‘trudne’ . Brakuje tylko określenia trzeźwej do najgorszego połączenia u kobiet – brzydka, trudna i trzeźwa. Ogólnie nie polecam, na szczęście nie jest tak źle jak to wygląda, w Coimbrze było bardzo dużo pięknych i otwartych(if you know what i mean;)) Brazylijek, po prostu moja ulubiona nacja, spodoba wam się gwarantuję 😉 do tego szeroki zakres Europejek.
Na zakończenie chciałbym podać adres email ********@gmail.com w razie jakichkolwiek pytań.
Pozdrawiam
Po tak skrupulatnie przygotowanym raporcie bardzo szybko przyszła wiadomość zwrotna z Biura:

Na moje oko raport był szczery jak w mordę strzelił. Kompletnie nie mogę zrozumieć, dlaczego panie z Biura uznały, że „nie jest godny studenta PB”…



11 kwietnia 2019


